
Kto by pomyślał, że wyludnionona Starówka może być jeszcze piękniejsze od tej gwarnej i pełnej goniącego tłumu. Taki spacer pustymi zaułkami z odkrywaniem nowych, interesujących zakamarków jest naprawdę czymś niezwykle wciągający i jak dla mnie super relaksującym. Na spacer wybrałam się w mieszance przywodzącej na myśl Blugir(mojego jedynego faworyta z wybiegu), składającej się dwurzędowego płaszczyka, wełnianego mlecznego swetra z szafy mamy połączonego z falbankową tuniką,z kokardą na szczycie koka , kwiecistą torbą i sznurowanynymi "osiołkami". Wszystko w tonacji pudrowego różu, mlecznej wełny i czerni w otoczeniu bajkowych kamieniczek.
I'm wearing vintage shoes, sweater and bag, second hand tunic, scarf and coat; bow and leggins -market.
Fot. Emil,
Zielona Góra 31.10.2010r.