Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bombka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bombka. Pokaż wszystkie posty

piątek, 3 września 2010

powrót dziewczyny w rajtuzach




No i się zaczęło. Wrzesień tradycyjnie przywitałam przed telewizorem oglądając "Jutro pójdziemy do kina". Każde moje wyjście w ciągu ostatnich kilku dni kończyło się wyścigiem z gigantyczną chmurą deszczową pojawiającą się złowieszczo na horyzoncie niczym statek Obcych w "Dniu Niepodległości". A ponieważ ostatnio jestem bardzo leniwym sprinterem, a statek obcych zawsze mnie przerażał w deszczowe dni siedzę w domu i oglądam "Allo Allo" segregując albumy ze starymi zdjęciami.

Nietknięte przez cały letni okres pudło z rajstopami znów poszło w ruch. Zrobiłam przegląd, poukładałam kolorystycznie, odnalazłam masę zapomnianych skarpetek, zakolanówek i getrów. Mam mnóstwo pomysłów na jesień, ale na pewno nie pobiegnę z tłumem po camelowe fatałaszki i karmelowe dodatki, których jest pełno od paru sezonów, ale dopiero teraz kiedy nazwano je camelem i karmelem zachwyciły fashionistki. Wręcz przeciwnie chłodny jesienny sezon wieszaków tinkerbelli będzie kolorowy. A ulubionym duetem kolorystycznym stanie się pistacja z mleczną bielą, szary ze szmaragdowym lub błękitem i tradycyjnie wariacja na temat różu, tym razem nawet ciemno koralowego. Dzisiaj premiera zielonej bombki kupionej dzięki mojej mamie, do której od razu podpasował mi jedwabny top vintage w grochy i smolinosy. Biżuteryjnie nowością na blogu jest stary motylek ze szkatułki mojej mamy i zielony "klejnot rodowy" od Babci:) A i towarzyszy mi oczywiście mały, czarny kuferek na długim uchu z którym się ostatnio nie rozstaje :)

I,m wearing second hand skirt, my mum's cardigan, Clarks wedges, vintage top, bag and jewellery.




fot. Ewcia, Skarżysko, 30.08.2010r.