
Miałam się opalać. Babcia pożyczyła mi słomkowy kapelusz( tak naprawdę, to była sprawka dziadka, który uważa, że jako stuprocentowy niskociśnieniowiec muszę chronić głowę przed słońcem) . Najwygodniejsza na świecie, ukochana tunika J&L Paris posłużyła jako przejściowe okrycie, co by bezwstydnie nie paradować przed sąsiadami w bikini. Emil stwierdził, że wyglądam jak mała Chinka pracująca na polu ryżowym (podobno szczególnie na drugim zdjęciu:) ).
Był zielony kocyk w kratkę, biegające wokół koty z różowymi nosami i aparat w gotowości, żeby te nosy uchwycić.
Jednak po dziesięciu minutach leżenia bykiem na słońcu stwierdziliśmy z Emilem,że już nam się odechciało opalać i poszliśmy na tv;P
Od wczoraj mam już oficjalnie wakacje Obroniłam się mimo nagłych zmian jakie wprowadziła moja genialna uczelnia dzień przed samą obroną. Teraz będę mogła byczyć się bez końca:))

*kapelusz- pożyczony od Babci *tunika- J&L Paris(sh) *bikini- River Island

Fot. Emil
Chełm 12.06.2010r.