

W ten zimy, wietrzny weekend kompletnie zapomniałam o jakichkolwiek kolorach i snułam się po mieście niczym czarny charakter. W czarnej spódnicy- dzwoneczku (ZARA- sh), czarnej kurtce- grzybku( prezent od Ewy) i czarnych bucikach Piotrusia Pana (H&M). Do tego mój najlepszy wiosenny zakup, który dzielnie czekał w szafie na nadejście mroźnych dni- cieplutki "Skandynawki sweter". Teraz przerzucam się na granat i indygo, bo wczoraj udało mi się znaleźć kilka fajnych rzeczy w tej tonacji. Ale o tym w następnym poście. Buziaki
Miłego niedzielnego wieczoru:)


Zielona Góra, 22,23.10.11
Fot. Emil