poniedziałek, 30 sierpnia 2010

red dress 2

Czerwień w moim wydaniu sprowadza się głównie do dwóch rzeczy: czerwonego manicure i czerwonej sukienki. Ewentualnie w grę wchodzą również dodatki w tym kolorze. W mojej kolekcji jest jak na razie 5 czerwonych sukienek, ale mam nadzieję, że ten zbiór się powiększy, bo od jakiegoś czasu świetnie się w nich czuje:)

Tą dzisiejszą moja mama kupiła ze dwadzieścia lat temu i jak się okazało, sukienka jest przedpotopowym H&M-em z dziwaczną olschoolową metką. Przypuszczam, że pochodzi gdzieś z przełomu lat siedemdziesiąctych i osiemdziesiątych ( bo ten dzisiejszy H&M, jak gdzieś wyczytałam istnieje od 1968 roku, a jego początkowa tylko damska wersja "Hennes" już od 1947). Razem z moją mamą trochę podrasowałyśmy sukienkę białą, bawełnianą koronką, dodałam pasek w talii i voila:)
Teraz pracuje nad nowymi, jesiennymi przeróbkami dawnych ciuchów mojej mamy. Znalazłam sporo swetrzysk i sukienek więc jesienią będzie się działo:D



Tinkerbella w czerwieni była już tu, tu, tu i tu.

I'm wearing vintage+diy dress, vintage rings, belt, bag , second hans cardigan and shoes, sunglasses - market, plait - my mum.

No i teraz szybciutko druga część dzisiejszego wpisu. Bardzo serdecznie dziękuje Gosi http://peyton-n.blogspot.com/ i Sarze http://jetsonstreet0.blogspot.com/ za nominację do kolejnej bloggerskiej zabawy. Dziękuje Kochane:*
Jeśli chodzi o "10 rzecczy o mnie" to wypisywałam je już parę razy, a moje upodobania się raczej nie zmieniły więc można je przejrzeć tutaj i tutaj
A teraz krótka lista blogów, które nominuje. Krótsza, bo nominacje na blogach się dublują więc "gra" zatacza koło.
*http://ewcpicturespresent.blogspot.com/ -bo to moja młodsza siostra z najfajniejszym fotoarchiwum pod słońcem
*http://birdscloset.blogspot.com/ - ulubiona bloggerka z własnym niepowtarzalnym cudownym stylem.

* http://smietnikowe-lanspudernice.blogspot.com/ - mój drugi "najulubieńszy" polski blog.

* http://ace-von-caroline.blogspot.com/ - dopiero odkryłam i od razu polubiłam:)

* http://marionachic.blogspot.com/ - kolejne nowe odkrycie i kolejne zachwyty:)

Jeszcze raz dziękuje i życzę miłej zabawy nominowanym:D
Kończę dzisiejszy wpis- gigant :) zmykam,
do następnego razu:)
a.

sobota, 28 sierpnia 2010

uczennica z kotwicą / setny post


Ta sukienka jest połączeniem moich dwóch ulubionych elementów: klasycznego fasonu "na uczennice" i marynarskich złotych zdobień. Noszę ją z cienkim granatowym paskiem i bez ingerencji w pierwotny fason czyli tak jak ją pani krawcowa stworzyła( patrz na zdjęcia). Dzisiaj w duecie ze złotymi ciżemkami z włoskim rodowodem (patrz także tutaj ).

Już za parę dni kolejna sukienka (mieszanina vintage z DIY), a teraz życzę wszystkim miłego, niestety pochmurnego weekendu:)

a.



I'm wearing vintage jewellery and second hand dress, bag and shoes.

fot. Ewcia
Skarżysko, 24.08.2010r.

czwartek, 26 sierpnia 2010

pocztówka z lata


Tak ja ostatnio mam na sobie beżową tunikę, sznurowane koturny, a jako dodatek kwiecistą torebkę. Tak samo jak ostatnio tunika ma w sobie element, który podoba mi się w szczególny sposób - tutaj piękny haft przy dekolcie, a torebka pochodzi z kolekcji toreb kupionych przez moją mamę bardzo dawno temu. Tym razem legginsy zastąpiły szorty, a ten sam kremowy odcień beżu co ostatnio stworzył duet z pudrowym różem.

A co się tyczy pierwszego zdjęcia z Mamą, to jest to moja ulubiona "pocztówka" z tego lata:)



I'm wearing second hand wedges, tunic, shorts, cardigan, sunglasses and vintage leather belt and bag.


Fot. Mama i Ewcia
Skarżysko, 20.08.2010r.

wtorek, 24 sierpnia 2010

pudrowa tunika i perełki


Nie wiem skąd mi się to wzięło, ale w gimnazjum każda narysowane przeze mnie sukienka czy bluzka miała dekolt przyozdobiony koronką w kropki, wykończony falbanką. Miałam tak i już. To był fioł nie z tej ziemi. Niestety w gimnazjalnej erze szwedów - biodrówek, krótkich landryniastych polarów i adidasów - muszelek nie było mowy aby coś podobnego dorwać. Minęło parę dobrych lat, zapomniałam o kropkowanej koronce i o falbance.Przez ten czas pojawiły się u mnie setki nowych wizji ubraniowych... aż tu nagle miesiąc temu w jednym z moich ulubionych chełmskich lumpeksów olśniło mnie. Znalazłam to czego kiedyś szukałam. Od tamtej pory mam już swoją kropkowaną koronkę i falbankę(ba!nawet trzy:) ), a na dodatek całość jest w formie mojej ulubionej tuniki. Od razy natchniona Ligią i Poppeą z Quo Vadis dodałam perły we włosy i nadgarstek. Bo przecież pudrowa tunika i perły tak świetnie się ze sobą dogadują:)

I'm wearing second hand tunic and wedges, leggins- gift, vintage bag and jewellery.

fot. Emil

Zielona Góra, 9.08.2010r.

poniedziałek, 23 sierpnia 2010

inspiration numero deux: The Duchess


Filmy kostiumowe ukochałam sobie z dwóch powodów. Z powodu pięknej, zazwyczaj romantycznej historii opartej na jeszcze piękniejszych dziełach literatury, które w całości pochłaniają moją romantyczną duszę. No i jak oczywiście łatwo się domyślić z powodu kostiumów . Ostatnio wybrałam moich dwóch filmowych faworytów. "Wzgórze nadziei" ,które zaczarowało mnie swoją wzruszającą historią (w zachwytach pisałam już o nim tutaj ), i "Księżna"(ang.the Duchess) z najwspanialszymi kostiumami jakie dotąd widziałam .
"The Duchess" jest genialnym przewodnikiem osiemnastowiecznej mody. Drobiazgowo przedstawiona garderoba ówczesnych dam kipiała od przepastnych sukien. Sylwetkę charakteryzowały nienaturalnie szerokie biodra uwydatniane za pomocą stelaża zwanego "rogówką", kontrastujące z podkreśloną przez gorset talią osy. Wszystkie elementy stroju bogato zdobiono i szyto z najdroższych materiałów. Jeśli chodzi zaś o fryzury to na głowie pań panowało istne szalenistwo. Peruki, gigantyczne koki, loki, kapelusze z wielkimi rondami zdobionymi kwiatami oraz te mniejsze przyozdabiane piórami i kokardami. Na głowie musiało się coś dziać, najlepiej w rozmiarze XXL. W makijażu dominowała mleczna cera, różane rumieńce i mocno podkreślone brwi. Keira Knightley wygląda znakomicie w tej odsłonie.



Filmowa księżna Devonshire Georgiana Cavendish,"topowa, angielska trendsetterka swej epoki"była postacią nietuzinkową. Z jednej strony nieszczęśliwie zakochana w polityku Charlesie Greyu, żyjąca w małżeństwie z rozsądku z obrzydliwie bogatym i paskudnie nieczułym księciem . Z drugiej uwielbiana przez wszystkich dusza towarzystwa, która swym urokiem zdołała podbić nawet świat ówczesnej polityki. Zawsze zachwycająco elegancka, oryginalna, niepowtarzalna.

Krytycy, który poznali losy Georgiany, spisane w biografii Amandy Foreman stwierdzili jednogłośnie, że film jest jedynie kroplą w morzu tej poruszającej historii. Jedno jest jednak pewne, pod względem wizualnym film jest arcydziełem! Michael O'Connor , Michael Carlin i Daniel Phillips są dla mnie bezapelacyjnie mistrzami kostiumów i charakteryzacji.
Film polecam bez dwóch zdań:)
a.





fot. filmweb.pl, se.pl

czwartek, 19 sierpnia 2010

fairy tale


Ta tunika zawsze była dla mnie bajkowa. Z lekko bufiastymi rękawami, powlekanymi guziczkami przy dekolcie, zakładkami i łączką. Kojarzy mi się z niesfornymi bohaterkami starych bajek w białych rajstopach i z kokardą we włosach. Przywodzi na myśl pożółkłe karty książeczek z obrazkami naszych babć.
Całkiem przez przypadek udało mi się dobrać do niej kardigan w podobnym odcieniu i opaskę z kokardką zrobioną ze starej muszki.
Wracając do książeczek, to już po raz drugi napawałam się historią średniowiecznej i współczesnej Francji z niesamowitego "Labiryntu" Kate Mosse (polecam w stu procentach, czyta się go jednym tchem!!!). Nadrobiłam też zaległości filmowe i obejrzałam dvd, które leżały u mnie w szufladzie od paru lat. Po "Bękartach wojny" jeszcze bardziej polubiłam Diane Kruger, a po "Ciachu" pernamentnie straciłam ochotę na jakiekolwiek najnowsze polskie komedie...
Zaraz zanurzę się pod koc, bo temperatura za oknem spadła poniżej 15 stopni, a deszcz przyniósł przytłaczającą szarówkę. Jedyną rzeczą na jaką mam teraz ochotę jest lenistwo z kubkiem słodkiej herbaty i dobrym filmem kostiumowym. Na stoliku czeka już na mnie "Księżna" S. Dibba (chyba nie muszę mówić, że uwielbiam Keirę Knightly!!!) i "Kochanice Króla" J. Chadwicka.
Klikam "Publikuj" i już mnie nie ma.
Do jutra:)
a.



I'm wearing DIY headband ,second hand cardigan, tunic, shorts, shoes and bag

fot. Ewcia
Skarzysko, 26.07.2010r.

środa, 18 sierpnia 2010

dziewczyna z kwieciem we włosach


Kobieta z kwieciem we włosach zawsze była dla mnie wielką inspiracją. Będąc małą modnisią zachwycałam się czarnymi włosami Justyny Orzelskiej z "Nad Niemnem" ozdobionymi piękną jarzębiną. Od tamtej pory ten zachwyt nie minął. Dziś uwielbiam wyłapywać kwieciste inspiracje z filmów kostiumowych , książek i obrazów no i oczywiście kupować nowe kwieciste ozdoby do włosów. Już nie mogę doczekać się kiedy jesienią będę mogła przypiąć kwiat do szala, a zimą ozdobić nim beret:)
do jutra Moi Drodzy Czytelnicy:)
a.

Tinkerbella z kwieciem we włosach była już tu , tu , tu i tu.

*fioletowa opaska-H&M *różowy mak-H&M *pudrowa róża-sklep z akcesoriami do włosów(kupiony jakieś 8 lat temu) *granatowy kwiat-jysk

sobota, 14 sierpnia 2010

rowerek


Tym razem będzie ekspresowo, bo po powrocie do domu dziś w internetowym świecie pojawiam się tylko na sekundkę. W wielkim skrócie: odebrałam dyplom, odwiedziłam moje ukochane stare Chełmsko-Lubelsko-Tomaszowskie śmieci. Równie ekspresowo przemieściliśmy się z Emilem ze wschodu na zachód, żeby w końcu pojawić się w Zielonej Górze. Druga część przeprowadzki zakończyła się sukcesem. Trzecia finalna planowo za około miesiąc.
Jeśli chodzi o stylowe nowinki to jak widać na załączonych obrazkach lansuje się w czerwieni i nawet dobrze mi z tym. Chociaż powtórzę to już chyba setny raz, różu na pewno nigdy w życiu żaden kolor mi nie zastąpi. Ostatnio sprawiłam sobie nawet dwie nowe czerwone sukienki, ale o tym innym razem, bo po trzygodzinnym śnie ostatniej nocy i siedmiogodzinnej podróży w upale trochę nie kontaktuje.

Zdjęcia są sprzed paru dni. Ciuchy można zaliczyć do kolekcji "tinkerbellowego vintage z piwnicy". Spódnica powstała ze starej marynarskiej sukienki z pingwinkami. Marynarka święciła swoje triumfy w mojej szafie paręnaście lat temu. Czyli jak to się ładnie mówi obie przechodzą swoją druga młodość. Torebkę i pasek wygrzebałam w szafie mamy, no a naszyjnik z rowerkiem to wielki come back mojej ukochanej trochę zapomnianej broszki z dzieciństwa w nowym odświeżonym wcieleniu.

Na dzisiaj tyle kończę, bo czuje, że z każdym napisanym słowem senność pochłania mnie coraz bardziej.

Do zobaczenia za parę dni:D
a.



I' m wearing vintage jacket, belt, bag, necklace and skirt( +DIY) and second hand top and shoes.

Zielona Góra 2010.
Fot. Ewcia